niedziela, 27 kwietnia 2014

Happy kandyzowany Papa Day!

Podczas gdy w Watykanie kandyzują papieża na smak kremówki, życie w schronisku płynie sobie swoim własnym życiem, normalne roboty, sprzątanie pokoi + perfekcyjne układanie koców, mycie podłóg, 2h przerwy z pysznymi naleśnikami z jagodami na obiad, dalej - wymiana kół w Landroverze no i mieszanie szamba w zbiorniku, co by łatwiej oczyszczalnia mogła sobie pobrać.."płyn". Czyli lajtowy dzień, a że nawet szybko się uwinąłem z łazienkami, szybko se poleciałem biegiem na zachód słońca na Rawkach.




Za dużo się nie nabiegałem, jakieś 6,5km pod górkę więcej wchodzenia, na górze to co chwila przerwa, bo pierwszy raz biegałem w takim miejscu. W nagrodę na kolację pechowa 13 pierogów z kapustą i grzybami zjedzone na świeżym powietrzu. Lubię to!

Poniżej link do trasy. 

czwartek, 24 kwietnia 2014

"I am not a number, I am a free man."

Wow, dwa miesiące bez wpisu. A przez te 2 miesiące duuużo się wydarzyło, czego konsekwencją jest ten wpis.


I am not a number, I am a free man! Koniec bycia plugawym studentem, zdychajcie śmiecie i płaczcie sobie, że w polszy nie ma dobrej pracy po studiach. Tymczasem, dwa plecaki czekają na mnie, niedługo pociąg, metro, dwa autobusy i wyjeżdżam. Przede mną, kilka albo kilkanaście miesięcy w Bieszczadach. Życie w schronisku i bieganie po górach, tak więc blog zmieni nieco charakter.

Wszystkich zainteresowanych odwiedzinami w Biesach, uprasza się o wcześniejszy kontakt na FB. Do zobaczenia pod rawkami, bądź na konwencie w czerwcu w KRK.