Na pierwszą trasę, wraz z lekko z kacowanym Maćkiem, wybraliśmy trasę naszego germańsko-asfaltowego kultu jeziora Blankensee! Okraszeni zimnym nordyckim wiatrem wraz z bladym aczkolwiek jasnym słońcem, zaatakowaliśmy Dobrą, Buk, Blankensee, Hohenfelde, Linken, Lubieszyn, Mierzynów, Szczecin.
Generalnie wycieczka, dupy nie urwała, nad jeziorem spiliśmy olbrzymie ilości herbaty, zjedliśmy kanapki i czekoladę, lecz, myśl, że 90% katolickiej polski leży po sylwestrze i sapie dalej niczym karp wyciągnięty z wanny, dawała satysfakcje spełnienia!
Kilka dni później, nie zauważyłem nawet kiedy skończyłem pracę, a kiedy byłem już w siodełku! Tematem przewodnim wypadu, była nowa "zajebista" ścieżka rowerowa z Przecławia do granicy z Germanami, wzdłuż wojewódzkiej 13. Trzeba zaznaczyć, iż mróz był prawdziwie wielki. Już w Przecławiu postanowiliśmy uzupełnić poziom cukru batonami i colą, ponieważ co niektórzy nie wytrzymywali napięcia związanego z brakiem tej "zajebistej" ścieżki. Na szczęście, niebawem, tuż za ostatnimi zabudowaniami, naszym kołom, ukazała się biała ciągła linia, która wyznaczała nam drogę. Okazało się, że ścieżka jest kurwa "zajebista" równie jak mocny wiatr w pysk. Niestety, tuż za Rosówkiem, przed stacją Lotos, droga się urwała. Dlategóż, postanowiliśmy poprawić sobie nastrój racząc się germańskim asfaltem oraz wspaniałym powietrzem w Rosow. Prawdopodobnie, postawiliśmy w stan gotowości całą lokalną społeczność, ponieważ nie bacząc, na chusty i kaptury na mordach, postanowiliśmy uraczyć się pięknem germańskiej świątyni. Jak wspominałem, pogoda była słuszna, iście nordycka, dlatego nie długo zakłócaliśmy spokój tej pięknej mieściny i z towarzystwem w oknach każdej napotkanej gospody, obraliśmy za cel stację paliw Lotos. Zaprawdę powiadam Wam, nie ma niczego lepszego na tym skutym przymrozkiem i ciemnościami świecie, niż gorąca herbata, nawet na stacji Lotos. Ba! Nawet obsługa nie omieszkała zagadać z takimi śmiałkami, jeżdżącymi przecież w każdych warunkach, co nie. Zostaliśmy naprawdę docenieni i wydaje mi się, że pracownikom, zależało abyśmy nadal kultywowali nasze wojaże, ponieważ postanowili wyposażyć nas w dodatkowe odblaski, co by się nam krzywda nie stała na tym niebezpiecznym świecie!
O powrocie nie ma co dalej pisać, wylądowaliśmy w stojakach, ja zjadłem bułkę z frytkami, Maciej nie wytrzymał napięcia które ciągle stwarzał Tymon i poszedł zrobić kupę, a Tymon pojechał do domu.
Wczoraj postawiłem sobie za cel, wstać skoro świt i ruszyć gdzieś daleko. Oczywiście za cel obrałem sobie mieścinę germańską - Gartz (Oder)! Tak więc 12 ruszyłem na południe Szczecinia i w samotności parłem najpierw na wiochy potem nad Odrę. Okazało się, że te rejony, pomimo że tfu. polskie wiochy, mają iście germański charakter (kurwa chyba nadużywam tego przymiotnika!).
Okolice do samej granicy są naprawdę bardzo przyjemne, Nawet offroad zaliczyłem i to ciężki, ale śmiało mogę stwierdzić, że droga do Gartz, przez Kurów, Siadło Dolne, Moczyły, Pargowo, Mescherin to będzie jedna z moich ulubionych tras.
Są tu świetne drogi asfaltowe, ścieżki leśne mocno ubite, drogi polne - również przejezdne no i oznakowanie bardzo czytelne! W Gartz, zastanowiłem się po co tam w ogóle pojechałem. Konsumując kanapki, banany, batony, popijając herbatą, niestety nie doszedłem do żadnego konkretnego wniosku. Dlatego postanowiłem, zaprzestać zawracania sobie głowy filozoficznymi rozmyślaniami nad sensem życia. Ubrałem kolejne warstwy odzieży chroniącej przed wyziębieniem i na powrót obrałem tę samą trasę! (A mało kto wie, ja naprawdę nie lubię jeździć tę samą drogą w dwie strony, dlatego należy bić pokłony tej trasie, muszę pogadać z wiceprezesem Maćkiem, czy czasem nie uznać tej trasy za nowy kult i bóstwo!).
Kontemplując piękno otaczających pól i po germańskich ruin, doszedłem do wniosku, że sens takiego dnia można dostrzec jedynie racząc się zimnym trunkiem w towarzystwie znanych mord. Po lekkim ogarnięciu jakże ubłoconego ciała, udałem się do karczmy Stojaki gdzie zakończyłem kolejny piękny pogański dzień!
http://www.gpsies.com/map.do?fileId=mukimpkycgqoniia
Hail trekking!




