No tak, założyłem sobie blog i dwa tygodnie ciszy. Siedzenie w domu, rowerowanie do Niemiec, bieganie po Świno i codzienne obietnice, że "jutro coś napiszę do mgr"...
Dwa tygodnie minęły, trochę się działo i niestety znowu Poznań. No ale blog rowerowy, więc tak pokrótce: wczoraj jechałem sobie i stwierdziłem, że jak tylko trochę się ociepli, to w Poznaniu naprawdę będzie miło się jeździło wieczorami. I myślałem tak nawet po przeczytaniu durnego artykułu, w którym pseudo dziennikarz radzi rowerzystom uciekać z drogi dębińskiej, na takim poziomie, jak by miał bronić gwałciciela, że to "ofiara sama sprowokowała" Pana X do popełnienia gwałtu (http://www.codziennypoznan.pl/droga-debinska-kolejny-potracony-rowerzysta,10650,6,akt.html#.UwMbeYWwQ5Z). No ale dziś równowaga, powrót do rzeczywistości i jakieś wyzwiska w moją stronę od kierowcy białego Peugota, a potem szklana butelka po wódzie rzucona mi wprost pod koła roweru z tego samochodu.
Ale, co tam, na razie będzie mało rowerowo, cały czas dużo biegania, dziś 15km w 1:07! Niedługo nadrobię posty o Gruzji i zimowych stupiędziesiątkach Szcz-Świno. A najprawdopodobniej od 2.03 do 9.03 Bieszczady! Najpierw z 4 dni zaznajamiania się z pracą w schronisku a potem kilka dnia łażenia z plecakiem. Jest dobrze!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz